czwartek, 30 stycznia 2014

Grudniowy Garbage 2013

Miesiąc temu napomknęłam, że w grudniowym denku pojawi się znacznie więcej pustych opakowań niż poprzednio. Przynajmniej tak się zapowiadało, bo zawartość kilku kosmetyków dobijała dna, a mimo to jakoś się nie złożyło, żeby je zużyć. 
W każdym razie do Garbage’u trafiło osiem produktów:
1. Szampon do włosów Balea borówka: Pomimo ładnego zapachu i ciekawego koloru szamponu był to dla mnie bubel, który bardzo zniszczył mi włosy. Niedługo napiszę jego osobną recenzję. Nie kupię ponownie.
2. Oczyszczający płyn micelarny L’Oreal Ideal Soft: Jak na pierwsze zużyte opakowanie rzeczywiście jest to dla mnie idealny micel. No dobra… prawie idealny, gdyby nie kiepski dozownik. Kupiłam ponownie.
3. Antyperspirant Dusch das Pink Kiss: Kupiłam go w promocji za 0,99 € Dobrze chronił, nie pozostawiał po sobie talku, czyli należał do antyperspirantów z serii bardziej „mokrych”. Niestety, jego zapach był na tyle intensywny i męczący, że każdorazowe psiknięcie skutkowało u mnie kichaniem. Nie wrócę do niego ponownie.
4. Pasta do zębów Theramed Naturweiss: Nigdy wcześniej nie wrzucałam do swojego Garbagu opakowań po paście do zębów, ale postanowiłam zrobić wyjątek. Pasta jak pasta, nie pozostawiała nawet długiego uczucia świeżości, ale jej praktyczne i ciekawe opakowanie zasługuje na uwagę. Za pomocą jednego przyciśnięcia „pompki” dozuje się idealna ilość pasty, adekwatną do długości szczoteczki. Nie jest to dla mnie żadne odkrycie, bo kilkanaście lat temu używałam past „w sprayu” zza granicy, jednak w Polsce nadal nie są one popularne, a szkoda, bo może wtedy ich cena uległaby spadkowi. Normalnie kupuję pastę w tubce, ale wiem, że za wygodę w postaci „niemęczenia się” z wyciskaniem jej zawartości, gonitwą za spadającą zakrętką czy wielokrotnym stawianiem tubki w pionie warto czasem zapłacić więcej. Szczerze mówiąc, nie orientuję się jak dokładnie wygląda dostępność past „w sprayu” w drogeriach czy marketach, ale możecie próbować dorwać je w sklepach z chemią niemiecką. Tego wariantu pasty akurat nie kupię, ale za pewne skuszę się na wersję mocniejszą lub pochodzącą z innej firmy. Jedyny minus takiej formy opakowania jest taki, że nie do końca da się wyczuć zbliżający się koniec zawartości.
5. Żel pod prysznic Lirene soczyste winogrona: Nie sądziłam, że ten zwyczajnie wyglądający żel stanie się moim żelowym ulubieńcem! Wszystko przemawia na jego korzyść. Już zakupiłam kolejne opakowanie.
6. Żel pod prysznic Adidas Fruity rhythm: No ten żel to akurat nie zachwycił mnie niczym. Na upartego można przyznać mu plus za przezroczyste opakowanie. Być może napiszę o nim osobną recenzję, która trochę mija się z celem, ale jako żelomaniaczka nie chcę pomijać żadnego „ananaska”. Nie kupię ponownie.
7. Mydło do rąk Isana hibiskus&lemongras: Miałam nie kupować niekremowych wersji mydeł z Isany, ale nie mogłam przejść obojętnie wobec zapachu trawy cytrynowej. Tak naprawdę ów zapach nawet koło niej nie stał i kojarzył mi się jedynie z jakąś tanią wiśniówką (czyżby tak pachnie hibiskus?). Nie byłam przekonana do niego już w Rossie, więc do tej pory nie rozumiem, czemu „lemongrass” aż tak mnie omamił. W działaniu było takie samo, jak wszystkie inne niekremowe warianty Isany: nie usuwało brzydkich zapachów i wysuszało skórę. Ogłaszam wszem i wobec, że nie kupię ponownie żadnej niekrenowej wersji, choćby każda kolejna miała mieć (chociażby w nazwie) coś wspólnego z trawą cytrynową!
8. Krem ochronny półtłusty z wit. A+E Alantan dermoline: Kolejne puste opakowanie Alantanu dermoline, tym razem różowe. Mini recenzję możecie przeczytać tutaj, choć szykuje się znacznie obszerniejsza i porównawcza recenzja prawie całej serii tych kremów. Myślę, że nie kupię ponownie, bo znudził mi się i nie odpowiada mi już jego konsystencja, a poza tym na chwilę obecną znalazłam swojego faworyta wśród serii „dermoline”.

Tym razem wszystko jasne - "kupię" lub "nie kupię", bez zbędnego zastanawiania się nad ewentualną szansą. Grudniowy Garbage dobiegł końca, a tym samym zakończył comiesięczną serię. Zgodnie z zapowiedzią, od Nowego Roku Garbage będzie pojawiał się co dwa miesiące.

6 komentarzy:

  1. uwielbiam płyn Loreal, dla mnie idealny, przymykam oko na dozownik,w końcu idealnie działa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się przymykać oko na dozownik, ale szlag mnie trafia, jak przez przypadek wyleje się zbyt dużo płynu :P

      Usuń
  2. Fajne denko ;) mydła Isana wysuszają mi skórę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też:/ Spróbuj wersji kremowej;)

      Usuń
  3. Ciekawa jestem żeli Liren. Nie miałam jeszcze żadnego a zapachy mają ciekawe w swojej ofercie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winogronowy żel był moim pierwszym z Lirene i od razu stał się moim ulubieńcem, dlatego serdecznie go polecam!:) Na pozostałe z owocowej serii raczej się nie skuszę - gruszki nie lubię a zapach granatu wydawał mi się za słodki:/

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na każdy odpowiem bezpośrednio pod nim, o ile nie będzie spamem, który zostanie od razu usunięty. Jeśli spodobał Ci się mój blog i styl pisania postów, to zachęcam do obserwowania;)