Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Delia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Delia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2013

Misz-masz do pielęgnacji stóp

Jeszcze nigdy nie dbałam o swoje stopy tak, jak w minionym półroczu. Zeszłej zimy, a potem jeszcze długo wiosną chodziłam (niemądra ja!:[) w bardzo nieodpowiednim obuwiu (początkowo krzywe podeszwy, a później zajechane na maxa), co bardzo odbiło się na stanie moich pięt! Byłam zrozpaczona, bo moja skóra w tym miejscu była tak zrogowaciała, że każde postawienie stóp na podłożu i robienie kroków na kilku/kilkunasto kilometrowej trasie dziennie przyprawiało mnie o niesamowity ból:( Powiedziałam sobie, że dalej tak być nie może i któregoś dnia wstąpiłam do Rossa w poszukiwaniu ratunku. Szukałam, przeglądałam, czytałam, macałam niemalże każdą tubkę kremu do stóp, aby wybrać dla siebie ten odpowiedni. Spędziłam przed regałem z dobre pół godziny aż wyczuwalny na plecach oddech ochroniarza przyspieszył mój wybór. Zdecydowałam się na krem odżywczo-regenerujący zapobiegający pękaniu pięt Delia Good Foot. Dziwny był to wybór, bo przecież pękniętych pięt nie miałam i równocześnie się na to nie zanosiło. Dopiero na odwrocie opakowania doczytałam, że polecany jest on również przy złuszczonych i zrogowaciałych piętach, a nawet do pielęgnacji całej skóry stóp. Taki misz-masz. I mimo, iż mówi się, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, to postanowiłam dać mu szansę.


Od producenta: 


Opakowanie: Krem znajduje się w wysokiej, plastikowej tubce. Posiada okrągłą zakrętkę, która niejednokrotnie turla się po podłodze:/ Samo opakowanie, na szczęście, nie wyślizguje się z dłoni, ponieważ plastik jest dosyć matowy. Tubka utrzymana jest w biało-zielono-czerwonej kolorystyce, która, moim zdaniem, fajnie się ze sobą komponuje. Niestety, ilość napisów z przodu, a tym bardziej z tyłu, przeraża mnie do dzisiaj. Na etykiecie znajdziemy też rysunek śladu stóp, dzięki czemu łatwiej jest skojarzyć, że krem ten ma zastosowanie do stóp, a nie np. do dłoni :P To tak, gdyby ktoś miał problem z odróżnianiem opakowań;)

Teraz UWAGA, ważna informacja! Producent zmienił design opakowania (jak i całej serii produktów do stóp), więc krem prezentuje się obecnie tak:
Źródło
Myślę, że zmiana jest jak najbardziej na plus, gdyż neonowa (! :D) tubka zdecydowanie wyróżnia się na tle innych kosmetyków do stóp, które znajdują się na drogeryjnych półkach. Chwała producentowi za zmianę zakrętki na zatrzaskową, ale za ponowny brak minimalizmu w treści należą się mu już baty, bo stworzył jeszcze większy chaos!
Z tego, co zauważyłam w Rossmannie, zmiana musiała nastąpić całkiem niedawno, gdyż na tej samej półce stoi jeszcze stara wersja opakowania, czyli ta, którą posiadam.

Konsystencja: Lekka, łatwa w aplikacji, szybko się wchłania.
Wiem, że to nie jest krem do rąk, ale nie będę publicznie prezentować swojego "platfusa" :P
Kolor: Biały.

Zapach: Miętowy;)

Działanie: Zacznę od najważniejszego - zrogowaciała skóra na moich stopach to już przeszłość!:) Pies pogrzebany jest natomiast w tym, że nie wiem czy obecny stan moich stóp jest skutkiem dobroczynności kremu, czy też wyrzucenia na śmietnik zajechanych do ostatniego wolnego miejsca w podeszwie butów… Kiedy posiadałam jeszcze wspomniane obuwie a używałam już kremu, moja skóra była jedynie zmiękczona. Oczywiście dodatkowo moczyłam stopy w misce z rozpuszczoną solą w wodzie, stosowałam peeling i używałam pumekso-tarki, co za pewne miało korzystny wpływ na całokształt. Jednak z tych wszystkich sposobów najczęściej korzystałam z kremu i dlatego śmiem twierdzić, że jeśli nie przyczynił się on w bardzo dużym stopniu do poprawy stanu moich pięt, to na pewno zrobił to w dużym stopniu! Skóra stóp, a szczególnie pięt, jest do dzisiaj miękka, gładka i rzeczywiście odżywiona. Tak, jak napisałam przy konsystencji, krem szybciutko się wchłaniał przy niewielkiej ilości. Kiedy potrzebowałam większej regeneracji, nakładałam grubszą warstwę na stopy i zakładałam na noc skarpety, więc nie zwracałam uwagi na czas wchłonięcia, ale czułam, że nie trwało to jakoś nadmiernie długo. Nie wiem czy krem sprawdza się przy obfitym złuszczeniu i pękaniu skóry stóp, bo ja nie miałam w tej kwestii problemów. Jeśli chodzi o rogowacenie, to myślę, że nie jest to krem-cudak, dzięki któremu Wasze stopy w jedną noc staną się tak mięciutkie jak stópki niemowlaka, ale być może pomoże on Wam w doprowadzeniu ich do przyzwoitego stanu. Jeżeli nie macie problemów ze skórą stóp, to jeszcze bardziej Wam go polecam do codziennej pielęgnacji. Na koniec warto wspomnieć, że nie dość, iż krem ładnie (bo miętowo!:)) pachnie, to jeszcze daje porządny (choć krótkotrwały – na szczęście (!), bo ja jestem strasznym zmarźluchem, zwłaszcza „stopowym” :P) i całkiem zabawny efekt ochłodzenia! :P Z tego powodu polecałabym go stosować jedynie w lecie;)

Wydajność: Przyznam, że aplikowałam krem dosyć nieregularnie (czasami codziennie a czasami raz na 1-2 tygodnie), ale mimo to, myślę, że jego wydajność jest dobra, zwłaszcza, że nie trzeba nakładać dużej warstwy kremu na stopy.

Skład:

Dostępność: Rossmann
Pojemność: 100 ml
Cena: 6,29 zł


Znacie ten krem? Dbacie o swoje stopy regularnie? A może w ogóle nie macie z nimi problemów?:)