czwartek, 1 października 2015

Denko 7-8/2015

Trochę zwlekałam z opublikowaniem dwumiesięcznego denka, ponieważ wrześniowa aura utrudniała zrobienie dobrze oświetlonych zdjęć. Kiedy już udało się sfotografować pustaki, zdałam sobie sprawę, że tylko do dwóch z nich mogłabym podlinkować Wam recenzję, więc najpierw postanowiłam nadrobić kilka zaległości.
Lipcowo-sierpniowe zużycia pozytywnie mnie zaskoczyły! W poprzednim denku pisałam, że po publikacji pustaków mija trochę czasu zanim znowu wrzucę coś do swojej „śmieciowej” torby. Tym razem było inaczej! Kosmetyki kończyły się jak szalone, zdarzało się, że nawet po kilka dziennie. Regularność używania kosmetyków jak widać popłaca, a ja jestem z siebie mega dumna! :D      
 Ledżenda:
produkt, do którego z chęcią powrócę
produkt, do którego nie wiem czy powrócę
produkt, do którego nie powrócę
1. Suchy szampon Batiste original: Pachniał świeżo, cytrynowo. Zdecydowanie lepiej i na dłużej odświeżał włosy niż wersja cherry. Niestety, strasznie swędział mnie po nim skalp, więc jeszcze tego samego dnia i tak musiałam umyć głowę.
2. Maska do włosów Kallos Silk: To moja pierwsza maska do włosów i jakże idealna! Włosy były po niej gładkie, lśniące i sypkie. Pachniała przyjemnie, owocowo. Pod koniec zawartości trochę słabiej działała, ale nadal było widać jej pozytywne efekty. Recenzja.
3. Matujący płyn micelarny BeBeauty: Standardowo zużyłam go do demakijażu twarzy z podkładu. Szkoda tylko, że duża pojemność pojawia się sezonowo.
4. Płyn micelarny Rival de Loop: Pierwsze użycie było „wow”, ale potem zaczął szczypać i podrażniać moje oczy. Do tego nie radził sobie dokładnie z ciemniejszą maskarą.
5. Płyn dwufazowy Rival de Loop: Chyba znalazłam ideał! Tutaj pierwsze użycie również było „wow”, ale w porównaniu do poprzednika, uczucie satysfakcji towarzyszyło mi do samego dna produktu. Płyn błyskawicznie domywał wszystko z oczu i nie podrażniał ich! Już nie mogę się doczekać, kiedy zużyję swoje demakijażowe zapasy i będę mogła sięgnąć po niego ponownie!
6. Żel myjący normalizujący na dzień/na noc Ziaja liście manuka: Posiadał wygodną w użyciu pompkę. Miał mydlany i intensywny zapach, co mi nie odpowiadało. Dobrze się pienił i dobrze oczyszczał skórę, ale po jego użyciu cera była trochę „ściągnięta”. Na szczęście nie wywołał podrażnień ani wysypu niedoskonałości. Recenzja.
7. Żel pod prysznic Alverde mięta & bergamotka: Mam mieszane uczucia. Konsystencja żelu była rzadka i słabo się pieniła. Pachniał bardzo chemicznie – w butelce bardzo intensywnie, a podczas aplikacji delikatnie. Nie posiadał właściwości nawilżających, ale też nie uczulił skóry.  
8. Żel pod prysznic Oceania trawa cytrynowa: Niesamowity produkt za niecałe 3 złocisze! Sprawdził się idealnie podczas upałów. Miał orzeźwiający zapach (wiadomo, trawa cytrynowa <3), gęstą konsystencję i dobrze się pienił. Jedynym jego minusem jest sezonowość:(
9. Balsam do ciała Bath&Body Works midnight pomegranate: Totalna pomyłka! Nic mi się w nim nie podobało począwszy od zakrętki, poprzez konsystencję, intensywny zapach, cenę, aż po działanie pielęgnacyjne, a raczej jego brak. Nie mogłam przemóc się do jego używania, więc odstawiłam go na kilka miesięcy. Gdy postanowiłam do niego wrócić, okazało się, że akurat stracił swoją ważność. Nie chciałam go wyrzucać, więc zużyłam go pod prysznicem, powiedzmy jako „balsam pod prysznic”, ale nawet pod tym względem się nie sprawdził. Recenzja.
10. Krem pod oczy Rival de Loop Hydro: Lekki krem, który nawilżał i napinał skórę pod oczami. Szkoda, że można go stosować tylko na dolną powiekę, ale dzięki temu starcza na dłużej. Był tani.
11. Uniwersalny krem kojąco-osłaniający Himalaya: Kupiłam go pod wpływem recenzji jednej blogerki. Myślałam, że pomoże mi w walce z wypryskami, ale zawiodłam się. Z łagodzeniem podrażnień lub drobnych ranek również sobie nie poradził. Ostatecznie zużyłam go na skórę nóg po depilacji, więc skończył się w mgnieniu oka.
12. Orzeźwiający balsam do rąk Pat&Rub: Choć pachniał głównie cytryną (tak jak inny produkt z tej firmy), tym razem zapach mi podpasował. Posiadał pompkę air-less, co dodatkowo przełożyło się na wygodę użytkowania. W działaniu okazał się jednak bardzo słaby. Recenzja.
13. Krem do rąk Anida aloes z nagietkiem: To moje drugie opakowanie tego kremu i nie zmieniłam o nim zdania. Jest świetny! Długotrwale nawilża i uelastycznia naskórek, a do tego łagodzi podrażnienia. Ideał za śmieszną cenę! Jak tylko zużyję inne kremy do rąk, zamierzam kupować już tylko ten z Anidy! Recenzja.
14. Krem do rąk Synergen happy day: Pojemność idealna do torebki i w tym celu został zakupiony. Miał bardzo ładny, słodki i owocowy zapach, który okazał się zaskakująco intensywny. Niestety, był to chyba najbardziej krótkotrwały krem do rąk, jaki kiedykolwiek posiadałam – po minucie-dwóch (!) dłonie znowu były suche na wiór:/
15. Perfumowany dezodorant Beyonce Heat Rush: Używałam go zeszłej zimy i to był błąd, ponieważ w ogóle nie wyczuwałam jego zapachu. Dopiero, kiedy zrobiło się cieplej, wreszcie czułam go na sobie. Zapach należał do słodko-cytrusowych, był przyjemny, ale nie utrzymywał się długo.
16. Zmywacz do paznokci Isana zielony: Jest skuteczny i błyskawiczny, jednak nie wpływa dobrze na moją płytkę paznokciową, ze względu na zawartość acetonu. Na razie nie planuję powrotu.
17. Antyperspirant Lady Speed Stick Stainguard: Tutaj powrotu na pewno nie będzie! Wielokrotnie dawałam szansę antyperspirantom LSS w sztyfcie i za każdym razem spotykał mnie zawód. Ta wersja zostawiała białe ślady pod pachami, nie wspominając o żółtych plamach na białych ubraniach, czemu akurat miała zapobiegać! Echh… Któregoś razu wykręciłam za dużo zawartości i sztyft mi się ułamał. Co prawda, udało mi się go zreanimować, ale aplikacja stała się niewygodna. Z powodu pozostawiania śladów stosowałam go jedynie po wieczornym prysznicu, więc nie potrafię powiedzieć, czy radzi sobie z potem.
18. Płyn do higieny intymnej Ziaja intima brzoskwinia: Bardzo chciałam ją przetestować i do tej pory nie wiem, dlaczego. Pewnie myślałam, że będzie ładnie pachnieć. Hm, brzoskwiniowe aromaty w „tych” okolicach jednak się nie sprawdzają. Nie czułam się komfortowo ani z tym zapachem, ani z działaniem tej wersji. Dobrze, że się już skończyła, aczkolwiek długo to trwało, bo płyny Ziaji są bardzo wydajne.
19. Żel do golenia Balea Summer Garden: Zapach taki sobie, liczyłam na słodsze mango. Dopiero w połowie opakowania zaczęłam być zadowolona z tego produktu. Najwidoczniej nie potrafiłam wcześniej z niego korzystać. Powstała z żelu piana dobrze trzymała się skóry. Produkt był nawet wydajny. Do tej wersji zapachowej jednak nie wrócę.
20. Płukanka do jamy ustnej Colgate Plax Whitening: Płukanka miała niebieski kolor, więc smakowo przypominała miętowe pasty do zębów. Smak ten nie był jednak aż tak intensywny jak podejrzewałam. Produkt zadowalająco odświeżał oddech. Nie podobała mi się jedynie zakrętka, ponieważ po jej nałożeniu resztki płukanki spływały na zewnątrz i musiałam wycierać całą butelkę.
21. Pasta do zębów Colgate MaxFresh ActiClean: Po raz drugi w historii całego bloga pokazuję w denku pastę do zębów. Tym razem robię to jednak bardziej dla siebie, ponieważ chcę ją zapamiętać. Już dawno nie miałam tak dobrej pasty! Co prawda, wybielenia nie zauważyłam (zresztą, chyba żadna pasta nie jest w stanie wybielić moich zębów), ale miała dobry posmak i co najważniejsze, pozostawiała po sobie bardzo świeży oddech na bardzo długo, co w połączeniu z powyższą płukanką sprawdzało się doskonale! W tym czasie nie miałam również problemów z bólem zębów czy krwawieniem dziąseł. Aktualnie używam fioletowej wersji, również z mikrokryształkami, ale w ogóle nie jestem z niej zadowolona, więc do „niebieskiej” obowiązkowo wrócę! 
22. Maska do twarzy 7 Skin Scheduler Friday Recovery Mask Acerola LomiLomi: Był to produkt koreański i dopiero teraz zauważyłam, że był tam napis „piątek” (nie pamiętam, w jaki dzień go nałożyłam, ale okazuje się, że pochodzi on z „tygodniowej” serii) :P Maska była w płacie i bez problemu dopasowałam ją do swojej twarzy. Szczerze mówiąc, jak przejrzałam się w lustrze po nałożeniu tej maski, to myślałam, że się posikam! Chyba z pięć minut chichrałam się sama do siebie i nie mogłam przestać, bo wyglądałam prawie jak Hannibal Lecter (to moja pierwsza tego typu maska, więc pewnie stąd to skojarzenie) :D Oczywiście, nie odmówiłam sobie też wystraszenia Mojego Ukochanego :> Trzymałam ją jednak krócej na twarzy niż zalecał producent, ponieważ maź, którą była nasączona, była obślizgła w dotyku i bardzo nieprzyjemna. Jakiejś regeneracji cery nie odczułam, ale przynajmniej jej stan się nie pogorszył :P 
23. Maska-serum + wulkaniczny peeling do stóp Perfecta SPA: Z pewnością jest to jakaś alternatywa dla zabieganych osób, które nie poświęcają swoim stopom za dużo uwagi. Ja akurat w porę wzięłam się za pielęgnację swoich stóp i jestem zadowolona z ich stanu, więc po jednorazowym użyciu tego duetu nie zauważyłam niczego spektakularnego. Naskórek był zmiękczony na krótko i tyle.
24. Maseczka rozświetlająca Rival de Loop Gurkenextrakt & Bisabolol: Dostałam ją jako gratis do jednego z rozdań. Nie widzę jej na stronie Rossmanna, więc chyba jest już niedostępna. Trochę szczypała moją twarz, a do tego… widziałam wszystko na niebiesko :P Miała niebieską konsystencję, więc może dlatego odbijało się od niej światło :P W każdym razie, jest to jakiś dziwny produkt…Została mi jeszcze druga saszetka, ale boję się ją aplikować. 
25. Hipoalergiczne mydło naturalne: Kupiłam je w Biedrze. Miało 200 g, więc dwa razy więcej niż standardowa kostka. Można uznać, że to podróba „białego Jelenia”, ale o wiele lepsza od oryginału :D Mydło było wydajne, dobrze się pieniło i bardzo dobrze oczyszczało ręce oraz pędzle. Kosztowało niewiele, więc nic tylko kupować! :D
26. Mydełko naturalne z nanosrebrem: Z pierwszego egzemplarza nie byłam zadowolona. To jest drugie i dostałam je w prezencie. Nie zmieniłam o nim zdania. Pozostawiało klejące dłonie, nie domywało zapachów i było niewydajne.
27. 2 x Patyczki higieniczne Cleanic: Kupiłam je wyłącznie ze względu na opakowania, żeby trzymać w nich tańsze patyczki i waciki do twarzy. Patyczki same w sobie są ok, ale nie widzę sensu przepłacania. Tak naprawdę jedno opakowanie zużyłam już wcześniej, ale zapomniałam pokazać je w poprzednim denku :P
28. Płatki kosmetyczne Carea aloesowe: Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Tym razem zużyłam tylko jedno opakowanie, ponieważ używałam ich jedynie do demakijażu oczu, a resztę twarzy zmywałam większymi, owalnymi wacikami.

Ech, tworzenie denkowego postu jest uciążliwe, ale za to jakie satysfakcjonujące! :D Doceńcie moje kilkugodzinne ślęczenie przed laptopem i napiszcie koniecznie, czy miałyście okazję używać jakiegoś produktu;)

Ps. Jak Wam się podoba nowe tło do zdjęć? :D

32 komentarze:

  1. Sporo zużyłaś, znam tylko płyn micelarny i zmywacz do paznokci i z obu jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że u Ciebie się sprawdzają:)

      Usuń
  2. Szkoda, że bbw się nie sprawdził bo jednak cenią się..

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że ten krem z pat&rub tak słabo wypadł, a te ich ceny to przecież są spore :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wypadł słabo, ale niektórzy są z niego zadowoleni :P Każdy ma inne wymagania;)

      Usuń
  4. Też zakupiłam ten krem do rąk Synergen "do torebki", ale to kompletna porażka :/

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam Synergen happy day krem do rąk u mnie spisał sie tak samo źle jak u Ciebie , dla mnie to mega bubel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety:/ A tak pięknie pachniał...

      Usuń
  6. Ja uwielbiam żele do golenia Balea i tylko z nich korzystam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja korzystam z nich jak mam okazję;) A jakie wersje zapachowe już przetestowałaś?

      Usuń
  7. Całkiem sporo się tego wszystkiego uzbierało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej, tym lepiej :D Powoli wychodzę na prostą z zalegającymi zapasami :D

      Usuń
  8. Jejciu normalnie wszystko tutaj widzę na czerwono !! :P Hehe :P
    Myślę, że do tych balsamów z Bath to trzba mieć nosa... one wszystkie chyba są takie intensywne i mocno perfumowane przez co mi pewnie też szybko by się znudziły i zmeczyły...
    Zmywacz od Isany to u mnie klasyk ! Ale to prawda, mocno wysusza płytkę i niszczy...
    Z płynów do higieny u mnie najlepiej jak na razie sprawdza się Biały Jeleń i Green Pharmacy. I na plus mają one pompkę, bo z tym to nawet nie chciałoby mi się bawić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko? Połowa jest na czerwono :P
      Balsam wygrałam, także nie miałam wglądu do zapachu;) Ale gdybym miała okazję być w sklepie B&BW, to nawet bym się za balsamami nie rozglądała.
      U mnie najlepiej sprawdza się inna wersja Ziaji, niestety bez pompki, ale mimo to jest mega wydajna:)

      Usuń
  9. Miałam kilka produktów ale w innych wersjach m.in żel oceania (morski jest cudny!!!), krem pod oczy RdL, płyn micelarny be beauty i w sumie wszystkie się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morskiego chyba jeszcze nie wąchałam - z pewnością nadrobię zaległości :D

      Usuń
  10. Znam kilka pozycji. Zaszalałaś ze zużyciem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od wielu miesięcy jestem wierna płatkom Carea:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spore denko, wiele produktów chętnie sama bym wypróbowałam :) Mam podobne zdanie co do kremu do rąk od Synergen. A tło do zdjęć cudne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję:) W końcu znalazłam takie, które pasuje do wszystkiego i mogę je wszędzie zabierać :D

      Usuń
  13. W moim denku też pojawił się bergamotkowy żel Alverde i dla mnie pachniał limonką :P Duże denko, nazbierałaś tego naprawdę sporo! A tło bardzo ładne, sama mam zazwyczaj problem z wyborem.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Limonką? :P Nie wiem jak pachnie bergamontka, ale ja w żelu wyczuwałam tylko sztuczną miętę :P
      Dziękuję:) Ja raczej wyboru względem tła zbytnio nie miałam, po prostu za często zmieniam adres, więc postanowiłam zakupić jedno tło podróżne :D

      Usuń
  14. uwielbiam suche szampony Batiste! świetne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero mam trzeci egzemplarz, ale każda wersja inaczej się u mnie spisuje :P

      Usuń
  15. sporo mydel w kostce zuzywasz podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy dwie kostki mydła w dwa miesiące to dużo?;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na każdy odpowiem bezpośrednio pod nim, o ile nie będzie spamem, który zostanie od razu usunięty. Jeśli spodobał Ci się mój blog i styl pisania postów, to zachęcam do obserwowania;)