sobota, 18 kwietnia 2015

Słodko-mdląca cytryna za 75 zł

Gdyby nie jeden ze znanych tanecznych programów, nie wiedziałabym jak wygląda ex-żona jednego ze znanych dziennikarzy telewizyjnych. Gdyby nie blogi, nie wiedziałabym, że owa pani stworzyła własną markę kosmetyczną. O tym, że kosmetyki wypuszczone pod szyldem Kingi Rusin, są podobno w 100% naturalne, charakteryzują się specyficznym zapachem i kosmiczną ceną naczytałam się już wielokrotnie. Jednak dopiero dzięki zeszłorocznej wygranej w konkursie u Strawberry mogłam przekonać się o tym na własnej skórze, testując otulające masło do ciała Pat&Rub
Od producenta: Masło do ciała ma konsystencję tortowego kremu. Bogactwo i wysokie stężenie maseł i olejków roślinnych sprawiają, że nawet bardzo sucha skóra, staje się znakomicie nawilżona i uelastyczniona. Efekt zauważalny jest po pierwszym użyciu. Słodki ekoaromat rozleniwia. Do używania od stóp do dekoltu.

Opakowanie: Produkt znajduje się w okrągłym pudełeczku z odkręcanym wieczkiem. Opakowanie zostało wykonane z lekkiego i matowego plastiku. Zawartość została dodatkowo zabezpieczona sreberkiem. 
Etykieta w kolorze karmelowym nawiązuje do jednego z (rzekomych) zapachów masła. Zamieszczone zostały na niej informacje od producenta oraz skład, zarówno w tradycyjnej formie (po łacinie), jak i rozszerzonej (opis działania poszczególnych składników). Na opakowaniu, które posiadam, widnieje również znaczek informujący o tym, że produkt został wypuszczony na 5. urodziny firmy jako edycja limitowana, jednak po jakimś czasie wszedł do oferty na stałe.

Konsystencja: „Tortowego kremu”.
Kolor: Waniliowy.

Zapach: Według producenta mieszanka karmelu, cytryny i wanilii.

Skład:
Moja opinia: Zacznijmy od pozytywów. Bardzo podoba mi się opakowanie tego masła. Niby nic specjalnego, zwykłe i tradycyjne pudełeczko, ale jednak przypadło mi do gustu dzięki temu, że jest lekkie (pomimo dużej pojemności) i matowe, dzięki czemu nie wyślizguje nam się z dłoni. To pudełeczko przypomina mi opakowania maseł do ciała z Bielendy, a konkretniej tę przezroczystą część. Sreberko zabezpieczające przed wścibskimi łapskami oczywiście zawsze jest na tzw. propsie;)
Drugim pozytywnym aspektem jest zdecydowanie konsystencja. Producent twierdzi, że posiada ona formę tortowego kremu i w sumie mogę się z tym zgodzić. Konsystencja jest co prawda maślana, ale przy tym bardzo delikatna, coś właśnie w stylu masy tortowej;) Dzięki tej delikatności aplikacja masła jest bezproblemowa, gładko sunie ono po skórze. Trzeba tylko uważać, aby nie przesadzić z ilością nakładanego produktu, bo wtedy trochę dłużej trwa rozsmarowywanie go na ciele. Masło dość szybko się wchłania, co akurat dla mnie jest bardzo komfortowe, bo od razu można założyć piżamy.
Trzecią, a zarazem ostatnią, pozytywną nowiną są właściwości pielęgnacyjne. Masło jest naprawdę skuteczne! Bardzo dobrze nawilża ciało na długie godziny, skóra jest gładziutka i gdyby umiała mówić, to pewnie powiedziałaby, że jest zadowolona :P W dodatku nic mnie po aplikacji masła nie uczula, nie wyskakują mi żadne czerwone plamy (jak to czasem bywa), więc skład chyba rzeczywiście jest wysoce naturalny.
A teraz czas na hejty :P Chociaż konsystencja jest ogólnie na plus, to masło zostawia po sobie wyczuwalny film na skórze. Nie jest on na szczęście tłusty czy lepki, ale jednak cały czas czuję, że mam coś na ciele:/ Za pewne jest to kwestia składu.
Kolejny minus to cena. Nie chcę nikogo urazić, ale chyba trzeba upaść na głowę, żeby regularnie kupować to masło (i inne produkty tej firmy…). Ja wiem, że często są promocje, ale dla mnie wydawanie kilkudziesięciu złotych na jeden kosmetyk pielęgnacyjny, który wcale nie jest genialny czy zjawiskowy, jest grubą przesadą.
No i najgorszy dla mnie aspekt w tym maśle (a wydawałaby się, że ceny z kosmosu to już nic nie przebije :P) to jego zapach:/ Specjalnie czekałam na okres jesienno-zimowy, aby otworzyć to masło (tyle miesięcy żyłam w niewiedzy :P) i aby „otulić” się jego zapachem, a tu takie rozczarowanie! Gdzie ten karmel droga Kingo, no gdzie?:[ Już na pierwszy rzut oka moja wyobraźnia nie potrafiła ogarnąć takiej mieszanki zapachowej. Jak się potem okazało, nawet mój nos nie jest w stanie jej ogarnąć. Wąchając zawartość opakowania wyczuwalna jest głównie cytryna. Po aplikacji na skórę zapach cytryny zostaje przełamany jakąś słodką nutą, może nawet jest to ta rzekoma wanilia, ale jest to tak mdlący zapach, że z miejsca robi mi się niedobrze:/ Zapach jest na tyle intensywny i długotrwały, że przechodzi nawet na piżamy:/ Wiem, że niektórym osobom to nie przeszkadza i lubią zapach tego masła (btw, ani jednego negatywnego komentarza na oficjalnej stronie sklepu :]), ale ja nie mogę go zdzierżyć:( I płakać mi się chce na widok tego, ile mi go jeszcze zostało :P Najchętniej odstawiłabym je z powrotem do zapasów, ale nie mogę, bo data ważności zbliża się ku końcowi…

Dostępność: Sklep on-line Pat&Rub, Sephora
Pojemność: 250 ml
Cena: 75 zł

Miałyście do czynienia z produktami firmy Pat&Rub? Co myślicie o ich zapachach i cenach?


38 komentarzy:

  1. Nie wiem czy zapach by mi się spodobał z tego co piszesz:P ale właściwości pewnie tak więc możliwe, ze skuszę się jak będzie duża promo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem zapachu bardziej polecam wersję "orzeźwiającą" - mam balsam do rąk i pachnie o wiele przyjemniej;)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam serię żurawinową i hipoalergiczną, ale zawsze je zamawiam w trakcie promocji -50% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda kosmetyczna promo jest opłacalna :D

      Usuń
  3. Wolałabym jakiś owocowy zapach :) Dobrze wiedzieć, że się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wolałabym po prostu karmelowy :P

      Usuń
  4. Miałam to masło X czasu temu i oddałam koleżance, zapach nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też nie, ale u mnie nic nie może się zmarnować :P

      Usuń
    2. Bardzo ekonomiczne podejście! :D

      Usuń
    3. A jak! :D Nie ma co wyrzucać pieniędzy w błoto!

      Usuń
  5. Ceny regularne faktycznie mają wygórowane... Ja swoje masło kupiłam za niecałe 40 zł, spotkałam się też z inną wersją za 30 (na merlinie), więc można upolować je sporo taniej choć i tak niekoniecznie w zachęcających cenach. Działanie miało dobre (miałam z trawą cytrynowa i kokosem), zapach specyficzny (ale ładny) ale na pewno nie było warte regularnej ceny.
    Bania Agafii ma świetne masła (na prawdę gęste i zbite a nie jakieśtam tortowe kremy) o dobrych składach za 15 zł. Można? Można ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja posiadam z Pat&Rub jeszcze "otulający" balsam do rąk i zapach jest przyjemny, aczkolwiek na tyle intensywny, że nie dałabym rady stosować masła z tej serii na całe ciało i czuć je przez całą noc... Akurat konsystencja tortowego kremu bardzo mi odpowiada, bo ja akurat nie lubię prawdziwych zbitych maseł - za długo trwa dla mnie aplikacja i wchłanianie :P Z Banii Agafii jeszcze nic nie miałam, ale przynajmniej ceny mają przyziemne;)

      Usuń
  6. Kilka dni temu wykończyłam to masełko, kupiłam je na promocji. Mi w nim odpowiadało wszystko: działanie, konsystencja i zapach - ale zapach znałam już z balsamu rąk z tej samej linii :)) Mój mąż natomiast twierdził, że to masło śmierdzi. Ja w przyszłości na pewno jeszcze do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, po części podzielam zdanie Twojego męża :P Ale jeśli Tobie odpowiada wszystko w tym maśle, to nie mam nic przeciwko - ile ludzi, tyle gustów;)

      Usuń
  7. Słyszałam wiele zachwytów nad tym zapachem, ale sama nie miałam i generalnie nie wiem czy słodko-mdląca cytryna to coś czym chciałabym się smarować. Ceny regularne mnie rozkładają na łopatki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytałam różne opinie na temat zapachu serii "otulającej" i w większości były one pozytywne. Jak zwykle stanowię mniejszość, która lubi wybrzydzać :D

      Usuń
  8. A zapach zapowiadał się tak pięknie ;) Cena jak zawsze powalająca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej żal mi braku karmelu :P

      Usuń
  9. Myślałam, że okaże się zapachową rewelacją :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A okazał się zapachową rewolucją nieumiejętnego łączenia/pomijania aromatów :P

      Usuń
  10. Szkoda, że taki bubel wyszedł. A cena z kosmosu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bublem go nie nazywam, bo właściwości miał ogólnie bardzo dobre;)

      Usuń
  11. Świetna, obszerna recenzja. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy ale w regularnej cenie na pewno bym nie kupiła. No chyba że wygrana w lotto..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zawsze staram się pisać obszernie;)
      Szkoda by było nawet tej wygranej w lotto na takie zapachy :P

      Usuń
  12. Miałam tylko jeden kosmetyk owej marki - kawowy błyszczyk do ust. Nie powalił mnie ani działaniem, ani zapachem.A jego cena też jest z kosmosu, a jakże :P

    Myślę, że raz na długi czas można skusić się na taki kosmetyk. Jeśli jego działanie jest dobra, a zapach nie powala nas w ten negatywny sposób. Cóż, na tego cudaka raczej się nie skuszę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przed chwilą przeczytałam u kogoś recenzję serum do ust z tej firmy i cena była jeszcze wyższa niż masła :O A super działania oczywiście brak:]
      Ja nie lubię wydawać aż tylu pieniędzy na jeden kosmetyk, więc musiałabym natrafić na naprawdę jakiegoś pozytywnego cudaka, żeby zmienić zdanie :D

      Usuń
  13. Ja nie oglądam tego programu i innych podobnych, więc kojarzę tę panią tylko z blogów i kosmetyków na nich. ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja oglądałam parę razy jedynie urywki "You can dance" :P

      Usuń
  14. Jakoś też mi sobie trudno wyobrazić ten zapach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trudniej jest go zaakceptować :P

      Usuń
  15. Szkoda, ze poczułaś się zawiedziona, wiele osób go chwali i poleca :) Konsystencja mi się podoba, zapach, z twojego opisu, również mógłby być ciekawy, ale ta warstwa.... może się skuszę jednak :)
    Buziaki Kochana, miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naczytałam się trochę opinii na temat kosmetyków z tej firmy, głównie pozytywnych, ale podchodziłam do nich z rezerwą, ponieważ były to recenzje ze współprac... Pamiętam, że nie lubisz filmów na skórze. Tutaj nie ma jakiejś tragedii, ale nie chcę namawiać, żeby nie było potem na mnie :P Zresztą i tak bardziej odradzam ten produkt ze względów zapachowych...

      Usuń
  16. Miałam powyższe masełko i było cudooowne :) I zazdraszczam jeśli ktoś może sobie na nie pozwolić regularnie. Mi trafiła się świetna promocja, bo za 120zł kupiłam masło, peeling (fatalny) i krem do rąk z tej serii. Ale za samo masło 75zł w życiu bym nie dała.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że skorzystałaś z promocji, ale dla mnie 120 zł to wciąż dużo, nawet jeśli cena obejmuje trzy produkty. I jestem pewna, że nawet gdyby było mnie stać płacić takie ceny regularnie, to i tak wolałabym przeznaczyć pieniądze na coś innego niż kosmetyki. No, ale nie chcę zaglądać nikomu do portfela, niech każdy kupuje, co mu się podoba :P

      Usuń
  17. Mój nos również nie toleruje zapachu tego masła do ciała i w głównej mierze dlatego na jednym zużytym opakowaniu się u mnie skończyła przygoda z tego rodzaju produktami tejże marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja posiadam jeszcze ich "orzeźwiający" balsam do rąk i on akurat pachnie świetnie. Jeśli dostałabym coś w prezencie z tej serii to chętnie bym przygarnęła, ale innych zapachów wolę nie sprawdzać...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na każdy odpowiem bezpośrednio pod nim, o ile nie będzie spamem, który zostanie od razu usunięty. Jeśli spodobał Ci się mój blog i styl pisania postów, to zachęcam do obserwowania;)