piątek, 30 maja 2014

Denko 3-4/2014

Zapraszam Was na kolejne dwumiesięczne denko. Faktycznie, jakoś tak lepiej się czuję, jak mam dwa miesiące „zbieractwa”, bo nie muszę aż tak spieszyć się z recenzjami :P Niestety i tym razem nie wyrobiłam się ze wszystkimi, ale „relaaaax, take it easy” – da się to nadrobić :D
 
Aby denko było bardziej czytelne, postanowiłam wprowadzić małą kolorystyczną legendę:

produkt, do którego z chęcią powrócę
produkt, do którego nie wiem czy powrócę
produkt, do którego nie powrócę

1. Odżywczy szampon do włosów DeBa: Bardzo wydajny i tani szampon, który okazał się być średniakiem. Konsystencja była do bani, większość szamponu lądowała w wannie. No i ten zapach Domestosu… :D Recenzja tutaj.

2. Odżywka do włosów Garnier Ultra Doux z olejkiem awokado i masłem karite: Bardzo dobra odżywka, dzięki której przestałam wstydzić się moich włosów. Poprawiła ich kondycję, nadała im miękkości. Należy jednak uważać z ilością i częstotliwością jej stosowania, bo podejrzewam, że mogłaby obciążać włosy. Recenzja tutaj.

3. Kremowy żel pod prysznic Kult lilia wodna & trawa cytrynowa: Będzie osobna recenzja.

4. Kremowy żel pod prysznic Balea kokos & nektarynka: Kłóciłabym się z tym, że miał kremową konsystencję. Żel jak żel, ale zapach był genialny! Idealne połączenie zapachowe! Jak na razie, jest to mój faworyt (zaraz po zeszłorocznym mango) wśród żeli z Balea. Recenzja tutaj.
5. Perfumy La Rive Spring Lady: edit: Miała być osobna recenzja, ale zapomniałam cyknąć fotki flakonika zanim zużyłam jego zawartość:( Co do samego flakonika, to miał bardzo niefrasobliwą nakrętkę. Perfumy były idealne na wiosnę, pachniały rześko, konkretnie zieloną herbatą. To pierwsze perfumy z La Rive, które przypadły mi do gustu, a nie miały słodkiego zapachu. Tradycyjnie, nie utrzymywały się zbyt długo na skórze. Przypuszczam, patrząc na tekturowe opakowanie, że jest to odpowiednik perfum Elizabeth Arden Green Tea.

6. Antyperspirant Fa Sport Invisible Power: Najlepszy antiperspirant, jaki kiedykolwiek używałam. Serio! Chronił mnie przez cały dzień. Drażniący był jedynie intensywny zapach, ale do przeżycia. Jestem ciekawa czy kolejny egzemplarz okazałby się równie skuteczny. Recenzja tutaj.

7. Antyperspirant Nivea Energy Fresh: Nadszedł czas, aby w końcu przyznać to publicznie, choć ciężko mi o tym pisać (autentycznie :P) – mój ukochany antyperspirant w kulce przestał na mnie działać:( W sumie, to zastanawiam się, czy tak naprawdę kiedykolwiek działał na mnie pozytywnie, oprócz przepięknego zapachu trawy cytrynowej… Był bardzo wydajny, stosowałam go codziennie, ale niestety nie radził sobie z ochroną:( Będę mieć do niego duży sentyment, jednak ciężko spisać mi go na straty… Może dam mu jeszcze kiedyś szansę… Tak na marginesie, zmienili zakrętkę ze szklanej na plastikową. Mogliby przerobić całe opakowanie na plastik, bo ciężka to cholera do noszenia ze sobą :P Bardzo stara recenzja tutaj.

8. Pianka do golenia Isana z aloesem: edit: Zupełnie nie spodziewałam się tak przyjemnego zapachu, nieprzypominającego w żadnym stopniu aloesu (na moje szczęście) :P Pod tym względem zdetronizował piankę brzoskwiniową. Niestety, tak samo jak ona, zawiódł mnie niepraktycznym atomizerem, który od połowy zawartości przerobił piankę na formę płynną.

9.  Krem intensywnie nawilżający Nivea Soft: Będzie osobna recenzja.
10. Oczyszczający płyn micelarny L’Oreal Ideal Soft: To moje drugie zużyte opakowanie. Gdybym napisała po nim recenzję, to posypałyby się same superlatywy. Ba, micel ten znalazł się nawet w gronie kosmetycznych ulubieńców 2013! Teraz kończę trzeci egzemplarz i nie wiem, czy nie będzie ostatnim…

11. Maska anty-stres Ziaja: Kupiona, bo była w promocji:] Twarz staje się po niej gładka i aksamitna, jednak na krótką chwilę. O działaniu antystresowym nie ma mowy, nawet po wyczerpującym dniu… Mam jeszcze jedną saszetkę, więc zobaczymy czy zmienię zdanie o działaniu tej maseczki. 

12. Karmelowe masełko do ust Nivea: Jak dla mnie bubelek! Zamiast nawilżać, wysuszał. Zamiast pachnieć karmelem, pachniał maślanymi ciasteczkami. W dodatku masełko nie chciało się wchłaniać i bieliło usta. A jakby tego było mało, to opakowanie doprowadzało mnie do szału… Recenzja tutaj.

13. Patyczki do uszu Carea: To chyba moje pierwsze patyczki z Biedry. Do uszu były ok, a przy korekcie makijażu sprawdzały się o wiele lepiej niż te z innych firm. Nie ukrywam, że skusiłam się na nie przez pudełeczko z „odskakującym” wieczkiem :D No i przez wizerunek Rzymu… achh :D Wersji z miastami niestety już nie ma, a szkoda, bo chciałam upolować jeszcze New York :D Tak czy siak, kupię jeszcze wersję standardową.
14. Zmywacz do paznokci BeBeauty (różowy): Polubiłam się z nim. Dobrze zmywał ciemne lakiery, z brokatami też sobie radził. Przyjemnie pachniał (jak na zmywacz). Był to mój pierwszy zmywacz z pompką i jak na razie ostatni, bo nie chcę znowu się rozczarować. Na początku pompka sprawdzała się idealnie, jednak podczas podróży opakowanie zaczęło przeciekać i połowa zawartości zalała mi kosmetyczkę:[ [Biedronka/5,95 zł]

15. Mydełko do rąk Palmolive mięta & eukaliptus: Mydełko było małe i niewydajne. Zawierało w sobie fajne drobinki peelingujące, przez które zdecydowałam się na zakup. Niestety, ta wersja zapachowa zbyt mocno kojarzyła mi się z zapachem szaletu z dworca PKP… [Drogerie Polskie/1,69 zł w promocji]

16. Nawilżające chusteczki pielęgnacyjne babydream aloes & rumianek (80 szt.): Niestety, rzuciłam się na dwupak jak szczerbaty na suchary:/ Pomimo, iż za każdym razem szczelnie zamykałam opakowanie (o ile ta przezroczysta naklejka niczego nie przepuszcza…), chusteczki były suche. Pierwsza połowa opakowania (ta od góry) była średnio nawilżona, ale druga połowa to był już totalny suchy wiór! Chusteczki zużyłam zgodnie z planowanym przeznaczeniem, czyli do demakijażu dłoni, gdy pobrudziłam się podkładem czy korektorem i tutaj dawały radę, ale wkurzało mnie to, że po chwili robiły się suche:/ Nie myślcie nawet o ścieraniu nimi kurzu z mebli :P [Rossmann/2x80 szt. w cenie 6,99 zł w promocji]
  

Znacie coś? Podzielacie moją opinię? ;)

10 komentarzy:

  1. Spore denko, znamy tylko maseczkę Ziaja- bez szału:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macie rację - szału nie było :P

      Usuń
  2. Koniecznie w końcu muszę wypróbować odżywkę Ultra Doux :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję zużyć :) Znam jedynie micel L'oreal i masełko Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo zużyć :) jestem ciekawa zapachu tych perfum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko zaopatrzę się w zdjęcie pełnego flakoniku, to prędko sklecę recenzję!:)

      Usuń
  5. Odżywkę z Garnier i micela z Loreal bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do micela mam aktualnie mieszany stosunek...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na każdy odpowiem bezpośrednio pod nim, o ile nie będzie spamem, który zostanie od razu usunięty. Jeśli spodobał Ci się mój blog i styl pisania postów, to zachęcam do obserwowania;)