piątek, 28 listopada 2014

Denko 7-10/2014

Co jest najlepszym tematem na pierwszego posta po tak długiej nieobecności? Zdecydowanie denko! :D Będziecie mogły się przekonać, czy obijałam się przez tych kilka miesięcy w kwestii zużywania kosmetyków, czy też nie :P Nazbierało się tego tyle, że zabrakło mi  numerków do oznaczania pustaków (mój program do obróbki zdjęć nie przekracza liczby 20 :P). Opisy są krótkie i zwięzłe, bo większość produktów była zwyczajna, a te ciekawsze doczekają się wkrótce osobnych recenzji. Miłej lektury!:)

Ledżenda:
produkt, do którego z chęcią powrócę
produkt, do którego nie wiem czy powrócę
produkt, do którego nie powrócę

1. Szampon do włosów Gliss Kur Ultimate Repair: Jak na razie mój ideał wśród szamponów! Posiadał same zalety. No dobra… może poza specyficznym zapachem :P

2. Odżywka odbudowująca do włosów Schauma Q10: Zwyklak, bez szału. Na moje szczęście wcale nie zwiększyła objętości włosów, jak obiecywał producent. Zapach nijaki. Słaba wydajność.

3. Płyn prostujący włosy Marion: Stosowałam go profilaktycznie przed użyciem prostownicy. Nie wpłynął negatywnie na stan moich włosów, więc chyba działał w kwestii termoochrony. Miałam zastrzeżenia jedynie do zapachu. Recenzja tutaj.
4. Płyn micelarny 3w1 Garnier: Błyskawicznie i prawie idealnie zmywał makijaż, ale tylko z powiek i rzęs. Zapowiadał się super, ale niestety po jakimś czasie zaczął szczypać mnie w oczy:/

5. Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy BeBeauty: Pomimo tego, że nie odpowiadała mi jego konsystencja i zapach, to zmuszona byłam zakupić go ponownie, gdyż jako jedyny żel nie podrażnia mojej twarzy.

6. Peelingujący żel przeciw wągrom Clean&Clear: Termin ważności minął, więc zużyłam go jako peeling do stóp :P Nie wiem czy w jakimkolwiek stopniu przeciwdziała wągrom, bo na twarz stosowałam go bardzo nieregularnie :P Właściwie to był kremem z ostrymi drobinkami, które prawie wcale się nie rozpuszczały, a większość z nich lądowała w zlewie. Tak w ogóle to pachniał ogórkiem :P Fajny design opakowania, ale za dużo było tam tureckich napisów. Kupiłam go kiedyś jakimś cudem za 8 zł w Tesco, gdzie normalnie w drogeriach kosztuje dwa razy więcej.

7. Krem nawilżający matujący Ziaja 25+: Jak na razie wszystko mi w nim odpowiada, a najbardziej to brak parafiny w składzie :D Jedyny minus to jego słaba dostępność:/
8. Żel pod prysznic Mariella Rossi Cocktail Shower Brazil: Fajnie pachniał, ale taka duża butla zaczęła mnie męczyć. Plus za pompkę, a minus za brak piany.

9. Żel pod prysznic Isana limonka&mięta: Ideał zapachowy wśród żeli z Isany! Pachniał prawdziwym mojito! <3 Był idealny na upalne dni. Szkoda, że była to edycja limitowana:( 

10. Żel pod prysznic Avon Senses Peaceful Reflection: Mój pierwszy żel z Avonu :D Prawie we wszystkich aspektach pozytywnie mnie zaskoczył. Z chęcią zamówię sobie inne wersje!:)

11. Balsam do ciała Balea Mango Mambo: Idealny balsam na lato! Pachniał tak samo jak żel pod prysznic z letniej limitki. Był świetny i szkoda, że nie jest już dostępny w DM:(
12. Żel pod prysznic Balea Melon Tango: Właściwości takie same jak we wszystkich żelach Balea. Trochę zawiodłam się zapachem – liczyłam na coś słodszego:/

13. Żel pod prysznic Fruit Kiss lilia wodna: Zużyłam do mycia rąk. Gdyby nie wstrętny zapach, to być może skusiłabym się na niego ponownie. Recenzja tutaj.

14. Żel pod prysznic Joanna Sweet Fantasy wanilia: Śmierdziuch. Również zużyłam do mycia rąk. Recenzja tutaj.

15. Płyn do higieny intymnej Ziaja intima macierzanka: Kończę już drugie opakowanie i nadal jestem z niego zadowolona! Nie podrażnia, ładnie pachnie, jest wydajny i tani. Następnym razem będę chciała wypróbować inny zapach, ale do macierzanki na pewno jeszcze wrócę. Recenzja tutaj.

16. Dezodorant Isana secret rose: Beznadzieja! Zero ochrony! W dodatku duszący zapach, kłócący się z perfumami. Jedyne zalety to niska cena i dostępność.
17. „Perfumy” Katy Perry Killer Queen: Ciekawy zapach, ale trwałość skandaliczna  - po jakiejś godzinie zapach całkowicie się ulatniał:/

18. Antyperspirant Fa Sport Double Power 72h: To mój drugi antyperspirant ze sportowej serii od Fa i równie skuteczny! Miał ładny zapach. W odczuciu był „mokry” i nie „kurzyło” się po nim.

19. Antyperspirant Rexona Clear pure Crystal: Miał ładny, perfumowany zapach i to by było na tyle dobroci. Nie zapewniał mi żadnego komfortu, a wręcz przeciwnie – długo się wchłaniał i zostawiał ślady na ubraniach:/ W dodatku konsystencja była klejąca, przez co opakowanie było wiecznie ubrudzone:/ 
20. Żel do golenia Balea Buttermilk lemon: Pięknie pachniał ciastem cytrynowym <3 Design na plus, jak to u Balei bywa. W sumie to nie wiem, czy byłam z tego żelu zadowolona – może to kwestia kiepskiej maszynki? Mimo wszystko szkoda, że ta wersja zapachowa pochodziła z edycji limitowanej:/

21. Mleczko chroniące przed słońcem Lirene Kids 30 SPF: Dobrze chroniło przed słońcem. Po aplikacji chwilę się kleiło, ale następnie szybko się wchłaniało. Nie zawierało parafiny, więc spokojnie można je stosować na twarz. Pachniało przyjemnie, jak krem. Resztkę zużyłam do golenia nóg, bo nie zdążyłabym wykorzystać mleczka do opalania przed upływem terminu ważności. 

22. Pielęgnujący żel do rąk Kult Honigmelone: Czasami zastanawiałam się czy nie był to przypadkiem żel antybakteryjny, bo wskazywała na to konsystencja i zapach. Lekko nawilżał dłonie na chwilę i nic poza tym. Zużyłam do „pielęgnacji” nóg, bo nie mogłam znieść zapachu. 

23. Maszynki do golenia z Tesco: Kiedyś byłam z nich zadowolona, ale tym razem jakoś przestały mi odpowiadać. Szybko się tępiły, a sam plastik nie był dobrze wykończony.

24. Chusteczki do higieny intymnej Facelle: Nic spektakularnego. Kupiłam je, bo były tanie i nie miałam nic lepszego pod ręką. Opakowanie mogłoby mieć lepsze zabezpieczenie przed wysychaniem.  
25. Mus do ciała Tutti Frutti arbuz&melon: Poza fajnym designem i tym, że mnie nie uczulił, to nie widziałam w nim nic fajnego. Strasznie męczyłam się z jego zużyciem. 

26. Zmywacz do paznokci Isana zielony: Zmywać zmywał, ale strasznie wysuszył mi płytkę paznokciową:/

27. Zmywacz do paznokci Isana różowy: Nie mam do niego większych zastrzeżeń poza wielkim otworem. Fajnie, że nie zawierał acetonu.

28. Regeneracyjne serum do rąk Regenerum: Bubel nad buble! Serdecznie odradzam! Recenzja tutaj.

29. Krem do twarzy Vichy Aqualia Thermal na noc: Miał dziwną kremowo-żelową konsystencję. Dobrze nawilżał skórę, ale nic poza tym. Zdecydowanie wolę wersję na dzień.

30. Płatki kosmetyczne Carea fioletowe: Kupiłam dla wypróbowania. Nie przypadły mi do gustu.
31. Podkład do twarzy Rimmel Wake Me Up 100 Ivory: Mój ideał wśród podkładów! Lekka konsystencja, dobrany kolor, a do tego pompka - czegóż chcieć więcej? Z pewnością niższej ceny…

32. Tusz do rzęs Revlon Grow Luscious Plumping: To nie maskara tylko jakaś masakra! Po pierwsze wielka szczota, którą cholernie ciężko było jakkolwiek operować. Po drugie cały czas mokra konsystencja, która nie zasycha nawet na rzęsach. Wielkie rozczarowanie!

33. Natural Lip Stick Lovely aloe vera&mentol: Wersja w sztyfcie nie jest tak dobra jak ta z okrągłego pudełeczka, którą niestety wycofali:( Mimo wszystko, na razie nie znalazłam lepszej pomadki ochronnej.

34. Lip Smacker Coca-Cola: Pachniał i smakował jak prawdziwa Coca-Cola! :D Nadawał ustom lekkiego brązu. Niestety, nie nawilżał na długo. No i pod koniec używania zacięło się pokrętło, co w moim przypadku jest już niemalże tradycją :P

35. Próbka Sudomax: Wyrzutek – minął termin ważności. Nie stosowałam go zbyt często, więc nie jestem w stanie niczego konkretnego o nim napisać.


Uff! I to by było na tyle. Brawa dla wytrwałych! :D Kolejne denka będą pojawiać się już normalnie, czyli co dwa miesiące. Ciekawe, czy kiedykolwiek nazbiera mi się tyle pustaków w 2 miesiące :P A Was tradycyjnie pytam, czy miałyście coś z powyższych produktów i jakie macie o nich opinie?;)

24 komentarze:

  1. Jeśli masz problem z żelami do mycia twarzy spróbuj emulsji micelarnej z Anidy, jest jeszcze łagodniejsza od produktu BeBeauty i przyjemniejsza w użytkowaniu ;)
    Lip Smackera kupiłam kiedyś o zapachu coli waniliowej i był obrzydliwy :-((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie, chętnie przyjrzę się tej emulsji:)
      Takiego Lip Smackera nie miałam, ale za to uwielbiam pić colę waniliową :D

      Usuń
    2. Szkoda tylko, że Coli waniliowej nie uraczymy na polskim rynku :(.

      Usuń
    3. Uraczymy, jeśli dobrze poszukamy :D

      Usuń
  2. No no uzbierało się tego troszkę :) Jest kilka produktów, które miałam, zmywacz z Isany zielony ja bardzo lubię , ciekawił mnie płyn prostujący z Marion, ale widzę, że nie trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci za to mgiełkę termoochronną z Mariona - jest o niebo lepsza i przyjemnie pachnie :D

      Usuń
  3. Gratuluję zużyć :) Też lubię ten kremik nawilżający matujący ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Wiele osób polubiło się z tym kremem:)

      Usuń
  4. Garnier dla mnie jest idealny, mnie nie szczypie w oczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę! Mnie już każdy micel szczypie w oczy, więc nadal szukam ideału...

      Usuń
  5. Miałam tylko krem Vichy ;) Trochę tego uzbierałaś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy zużywają tyle w 1-2 miesiące, a mi zeszło aż 4 :P

      Usuń
  6. Ja micel garniera uwielbiam, ale z kolei oczu nim nie zmywam. Tylko twarz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a u mnie nawet do twarzy się nie sprawdzał :P

      Usuń
  7. Sporo Ci się tych buteleczek uzbierało :D Ja miałam niektóre z nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To efekt 4 miesięcy, choć gdybym była bardziej regularna, to uzbierałoby się więcej pustaków :P

      Usuń
  8. Spore tego udało Ci się wykończyć ;) Mi osobiście produkty Gliss Kur nie pasują. Balea wciąż kusi mnie zapachami, też żałuję, że nie są dostępne w PL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie był to pierwszy produkt z Gliss Kur, ale mam nadzieję, że i kolejne będą dla mnie odpowiednie. Co do Balea to można ratować się sklepami z chemią niemiecką;)

      Usuń
  9. spore denko, micel z Garnier i podkład z Rimmel moi ulubieńcy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że podkład też Ci podpasował:) Żałuję, że odkryłam go tak późno...

      Usuń
  10. znam tylko micel Garniera, zmywacz isany i podkład wake me up :) a do zakupy kremu vichy na dzień się właśnie zbieram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam wersję na dzień:)

      Usuń
  11. Sporo się tego nazbierało :) Szkoda, że micel Garniera po jakimś czasie zaczął szczypać w oczy, u mnie nadal sprawdza się bez zarzutu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wielka szkoda:( Widocznie mam bardzo wrażliwe oczy:(

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na każdy odpowiem bezpośrednio pod nim, o ile nie będzie spamem, który zostanie od razu usunięty. Jeśli spodobał Ci się mój blog i styl pisania postów, to zachęcam do obserwowania;)