piątek, 22 marca 2013

40 limonek pod prysznicem

Ostatnio nie mam szczęścia do nowych żeli pod prysznic. Skuszona w sklepie ładnymi zapachami, w domu doznawałam wielkiego rozczarowania. Przyjemny aromat już podczas pierwszej kąpieli zamieniał się w obrzydliwą, mdłą woń. I tak z trzema żelami pod rząd. Mój nos coś za często zaczyna mnie zawodzić. Na myśl o kąpaniu czymś takim, miałam ochotę jak najprędzej wychodzić z łazienki. I wtedy zatęskniłam za OS'ami. Nie miałam innego wyjścia jak sięgnąć po jednego z nich do szafy, w której trzymam spory zapas różnych żeli, czekających z niecierpliwością na swoją kolej. 
Lime kupiłam jeszcze w listopadzie, razem z Lemon. Nie potrafiłam wybrać jednego, więc wzięłam oba, pomimo, że zapachy miały podobne. Jednak co limonka, to limonka. A wiadomo, że tam, gdzie jest limonka, jest i Mojito! :D 

Opakowanie: Wszystkie wersje mają identyczne opakowania. Nie ma sensu, żebym znowu rozpisywała się o moim zachwycie, bo zrobiłam to tutaj.

Etykieta: Ogólne informacje o etykietach - patrz wyżej. Jeśli chodzi o limonkową, to prezentuje się ona następująco: 
Starczyłoby na kilkanaście szklanek Mojito :D
Zakrętka: Tym razem zakrętka posiada membranę, która skutecznie chroni żel przed przypadkowym wypływem. Czytałam, że firma Original Source chce zrezygnować z tych osłonek na rzecz korzystniejszego recyklingu, aczkolwiek nie wiem czy zostało to już wprowadzone. Sprawdźcie swoją limonkową zakrętkę, jeśli kupiłyście niedawno tę wersję;) 
Zapach: Bardzo intensywny i bardzo chemiczny. Wiadomo, nie przypomina naturalnego owocu, ale mi to akurat nie przeszkadza. Podoba mi się ta podróbka limonki;) Niestety, podobnie jak u braci OS'ów, zapach nie utrzymuje się na skórze zupełnie, nad czym bardzo ubolewam. Czuć go podczas i po kąpieli, ale jedynie w samej łazience.

Kolor: Jasna zieleń.

Konsystencja: Gęsta, ale nie glutowata (jak w Lemon)!

Działanie: Dopiero po jakimś czasie użytkowania tej wersji doznałam szoku. U poprzedników nie zauważyłam, aby żel posiadał właściwości pielęgnacyjne! Limonka dobrze nawilżała moją skórę do tego stopnia, że zbędne było nałożenie balsamu. Myślę, że to rezultat zawartych w żelu olejków (Lemon też je podobno zawierał, ale tak jak napisałam, w ogóle tego nie odczuwałam! Może przez wspomnianego gluta?). Drugim i równie dużym plusem było niesamowite orzeźwienie! Mycie się tym żelem naprawdę należało do najprzyjemniejszej części dnia, zwłaszcza na przekór zimowym widokom za oknem. To był mój taki mały przyspieszacz wiosny (bynajmniej w łazience) :P Żel na szczęście nie wywołał u mnie żadnych podrażnień. 

Wydajność: Starczył mi dokładnie na 3 tygodnie codziennego używania. Myślę, że spokojnie mógłby starczyć na trzy kolejne, bo jednorazowa aplikacja nadaje się do umycia całego ciała, jednak ja lubię dużo piany (a z tym w OS'ach jest kiepsko...), więc aplikowałam go co najmniej podwójnie.

Dostępność: Real, Rossmann, Tesco, Astor
Pojemność: 250 ml
Cena: 6,99 zł (w promocji)

28 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie wypróbować , bo limonkowego jeszcze nie miałam :)


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news;*

    OdpowiedzUsuń
  2. tego zapachu nie znam, ale malinkę z wanilią lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malino-wanilię zostawiam na sam koniec, bo jakoś nie mogę przekonać się do tego zapachu :/

      Usuń
  3. Moje OS'e nie mają tej osłonki, a kupiłam je w lutym :).

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy musi być ten limonkowy zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie myślisz, że ja mieszkam w bloku ? Nie, mowa była tu o szkole i nauczycielce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam Twój ból co do żeli przy kąpieli. Ostatnio tez moje mnie zmęczyły- bo sa owocowe... nieb pasują do aury za oknem więc czym prędzej pognała do Rossa po bardziej cięzki zapach i padło na Kokos. O wiele fajnie teraz idzie kompanko ;)
    A tego zapachu z OS nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię owocowe żele, nawet w zimie, tylko po prostu z konkretnym zapachem nie trafiłam:/ Kokosowego żelu jeszcze nie miałam, ale raczej się nie zapowiada, żebym takowy zakupiła, bo nie przepadam za tym zapachem :P

      Usuń
  7. coś mi się zdaje, że go pokocham :-D!

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja mam chrapkę na inny zapach;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie miałam żelu z OS - aż jestem zdziwiona :D
    A czytając słowo "membrana" od razu kojarzy mi się moja praca inżynierska ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzają się i tacy, którzy nie mieli z OS'ami jeszcze do czynienia :P A mnie "membrana" kojarzy się z nazwą zespołu, którego słyszałam tylko jedną piosenkę i to jeden raz... potem nigdy więcej nie mogłam ich odnaleźć w Internecie :P

      Usuń
  10. Zostałaś otagowana-TAG Liebster Blog Award-zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jakoś nigdy nie mogłam się zebrać do jego kupna, ale teraz wiem że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczułam odpowiedzialność za swoją recenzję :P

      Usuń
  12. I dobrze, mnie denerwowały te osłonki:D

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie niestety żadnych pielęgnacyjnych właściwości nie było, wręcz przeciwnie - mocno wysuszył mi skórę. ja po ten żel na pewno nie sięgnę! ewentualnie latem mogę się skusić na wersję miętową, bo świetnie pobudza i ma działanie chłodzące.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że u Ciebie zadziałał niekorzystnie:/ Ja z pewnością skuszę się na miętowego OS'a, bo ostatnio zachwyciłam się właśnie miętowym zapachem OS'owego mydła do rąk;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na każdy odpowiem bezpośrednio pod nim, o ile nie będzie spamem, który zostanie od razu usunięty. Jeśli spodobał Ci się mój blog i styl pisania postów, to zachęcam do obserwowania;)